Ciąg dalszy wolontariatu nastąpi … Irina Volkova

 Z cyklu Barwy Wolontariatu polecamy rozmowę z Iriną, droga do wolontariatu czasami bywa bardzo daleka…

Nazywam się Irina, mam 27 lat i pieska 🙂 Jestem z Rosji, a konkretnie pochodzę z Moskwy. Skończyłam tam studia, zaczęłam karierę, wyszłam za mąż, dostałam wcześniej wspomnianego psa i… nieoczekiwanie przyjechałam do Polski. Do miasta o trudnej do wypowiedzenia dla człowieka z Rosji nazwie – Szczecin!

Jak to się wszystko zaczęło? 

Kiedy przyjechałam do Szczecina, moja koleżanka opowiedziała mi o POLITESie. Byłam już wolontariuszką, kiedy studiowałam na uniwersytecie, ale to był wolontariat międzynarodowy i jeszcze nic wtedy nie wiedziałam o wolontariacie lokalnym.

Uczestniczyłam w projektach międzynarodowych krótkoterminowych, które raczej są traktowane jako sposób na podróżowanie i nie dają pełnej świadomości czym jest wolontariat i co nam daje. Podczas swojego wolontariatu za granicą sprzątałam winnice, ale zdarzało się, że nie miałam co robić podczas projektu więc podróżowałam i uczyłam się języka niemieckiego.

Tak naprawdę przyszłam do POLITESu bo szukałam nowych znajomych w nieznanym jeszcze wtedy mieście. Okazało się jednak, że znalazłam dużo więcej – ważne życiowe doświadczenie, nauczyłam się mówić po polsku, no i oczywiście poznałam wielu różnych ludzi, z różnymi doświadczeniami życiowymi, umiejętnościami i talentami. Poznałam ich historie.

Z czego jesteś szczególnie dumna? 

Jestem dumna z mojego męża, bo nigdy nie był wolontariuszem oficjalnie, ale jest człowiekiem, który zawsze chętnie pomaga ludziom i nic nie dostaje w zamian. Jestem też dumna z wolontariuszy POLITESu, bo każdy z nich ma własne życie, nie zawsze lekkie i nawet wtedy znajdują czas na działanie.

Co wspominasz najlepiej? 

Na początku bardzo spodobały mi się warsztaty dla dzieci. Nawet dorosłe osoby mogą się nauczyć czegoś nowego np. żonglować 🙂 Wiosną i jesienią POLITES organizował rajdy – pikniki. Było to doskonały sposób poczuć jedność z naturą nie porzucając jednocześnie cywilizacji. Mogłam pomagać w realizacji i prowadzeniu warsztatów dla młodzieży w szkołach np. Animacja i działania na rzecz społeczności lokalnej. Zwróciłam uwagę na to, że młodzież jest bardzo zmotywowana, aktywna i nieobojętna na to co się dzieje w mieście. Uderzyło mnie to, że praktycznie w każdej szkole jest Klub Wolontariuszy, w którym aktywnie uczestniczą uczniowie.

Plany na przyszłość? 

Jestem wolontariuszką 1,5 roku i na razie nie planuję na tym poprzestać, chociaż już nie w Szczecinie. Ciąg dalszy mojej historii z wolontariatem nastąpi …