{loadposition centrum_wolontariatu}
Małgorzata Subocz – wolontariuszka Programu Pierwsza Pomoc w Lekcjach
Przedstawiamy rozmowę z naszą wolontariuszką Małgorzatą Subocz.
Ewelina Putresza: Dzień dobry.
Małgorzata Subocz: Dzień dobry.
E. P.: Niełatwo było nam się umówić na tę rozmowę, prawda? Jesteś zajętą osobą. Co robisz na co dzień?
M. S.: Prawda. Mam bardzo dużo zajęć do późnych godzin wieczornych. Studiuję na drugim roku na kierunku Inżynieria produkcji na ZUTcie.
E. P.: Co lubisz robić?
M. S.: Lubię czytać powieści kryminalne Cobena, Sheldona. Poza tym lubię prace plastyczne, myślałam kiedyś o tym żeby uczyć się w liceum plastycznym lub pracować w bibliotece. Jednak kierunek studiów, który wybrałam uważam za przyszłościowy.
E. P.: Skąd wziął się u Ciebie pomysł na wolontariat? Miałaś już wcześniej do czynienia z taką aktywnością?
M. S.: Pewnego dnia po prostu się obudziłam i postanowiłam zrobić coś więcej niż tylko studiować. Znalazłam stronę POLITESu w internecie i przyszłam do Was. Wcześniej nie byłam zaangażowana na taką skalę. W szkole brałam udział jedynie w różnego rodzaju zbiórkach.
E. P.: Przyszłaś do nas i…?
M. S.: I spotkałam Justynę Rygielską, która zapisała mnie na wstępne szkolenie dla wolontariuszy pt. „Dlaczego warto zostać wolontariuszem”. Trafiłam do Was przed wakacjami. Zaraz po szkoleniu miałam sesję, potem wakacje. Także wolontariat podjęłam po wakacjach.
E. P.: Co robisz jako wolontariuszka?
M. S.: Udzielamy pomocy w nauce matematyki chłopcu z 5 klasy szkoły podstawowej, w ramach Programu Pierwsza Pomoc w Lekcjach.
E. P.: I jak długo działasz w Programie?
M. S.: Od 2 lat.
E. P.: To dość długo. Co Cię motywuje do działania?
M. S.: Lubię tutaj przychodzić, lubię atmosferę tego miejsca. Poza tym przywiązałam się do swojego podopiecznego. Nie mogłabym go tak zostawić. Ma spore problemy z matematyką.
E. P.: Dlaczego wybrałaś akurat tę formę wolontariatu?
M. S.: Jak mówiłam wcześniej, mam dużo zajęć na uczelni. Program nie wymaga ode mnie dużego zaangażowania, nie zajmuje dużo czasu. Działania są regularne i mogłam je dostosować do swojego planu zajęć.
E. P.: Jak reagują Twoi znajomi kiedy mówisz im, że jesteś wolontariuszką?
M. S.: Często mnie podziwiają, że poświęcam swój czas i siebie na takie działanie. Ja jednak nie czuję jakbym się poświęcała. Myślę, że wolontariat daje mi bardzo dużo. Dzięki spotkaniom z moim podopiecznym poprawia mi się humor, czuję coś co trudno opisać… taką satysfakcję.
E. P.: Czy podejmowałaś próby zachęcania do wolontariatu?
M. S.: Tak! Mówię o tym swoim znajomym. Co trzeba zrobić krok po kroku. Proponowałam nawet, że mogę przyjść z nimi do Was, bo wiem sama po sobie, że raźniej jest przyjść z kimś kto już zna dane miejsce. Jednak na pytaniach najczęściej się kończy.
E. P.: Jak myślisz dlaczego?
M. S.: Myślę, że trzeba naprawdę chcieć. Trzeba mieć w sobie potrzebę pomagania. Poza tym trudno jest im podjąć zobowiązanie. Zwłaszcza przy pomocy drugiej osobie i wolontariacie systematycznym. Gdzie trzeba zdeklarować się, że np. raz w tygodniu dwie godziny przez najbliższe pół roku poświęcam swój czas na wolontariat. Tym bardziej świadomość, że np. pomagając dziecku nie można tak po prostu przestać przychodzić, bo mi się nie chce.
E. P.: Myślisz, że ludzie mają świadomość czym jest wolontariat?
M. S.: Nie do końca. Muszę wyjaśniać, że to nie jest jedynie pomoc drugiej osobie. Niektórzy myślą, że trzeba działać codziennie, że mozna jedynie pomagać osobom chorym, nie wiedzą ile jest możliwości.
E. P.: Czy masz chwile zwątpienia i myślisz „Już mi się nie chce, rezygnuję”? Jeśli tak, to co sprawia, że nie rezygnujesz?
M. S.: Pewnie, że mam dni kiedy nic się nie chce, ale jak już wspomniałam nie umiałabym zostawić podopiecznego tak z dnia na dzień.
E. P.: Czy przypominasz sobie jakąś szczególną chwilę?
M. S.: Tak. Bardzo miłą chwilą była moja rozmowa, z mamą chłopca, któremu pomagam. Dziękowała mi za poświęcony mu czas, mówiła że ma nadzieję że od września znów się zobaczymy. Powiedziała też, że jej syn bardzo lubi przychodzić do mnie na zajęcia 🙂
E. P.: Co uważasz za swój sukces w ramach wolontariatu?
M. S.: Za sukces uważam dobrą ocenę mojego podopiecznego i jego postępy w nauce.
E. P.: Gratuluję! To musi być naprawdę miłe uczucie 🙂 Co byś chciała przekazać na koniec naszej rozmowy? Jakieś przesłanie do niezdecydowanych? 🙂
M. S.: Uważam, że najtrudniej jest zrobić pierwszy krok, a potem to już wciąga, tak że trudno sobie wyobrazić życie bez wolontariatu! 🙂
E. P.: Dziękuję za rozmowę 🙂
M. S.: Dziękuję 🙂